czwartek, 20 września 2018

WHERE IS MY MIND

Does it repulse you
my bitter skin

should I strip to nothing
                                  but bone
is my mimimum bare enough
-- bareable

I could take your tattoos
and wear it on myself
                                 like a jewel
semi-precious germ

then feel feverish for so long
that my body will
finally fight you

piątek, 10 sierpnia 2018

EYES CLOSED

if no one cares
no one to judge
no one to hurt
                no one to care about

I put their bodies on mine
like an armour
because
                 the worst
                 is most possible way

it feels like I almost hate you

DEJA VOULU

Everyday I get less
last calls turned to be least

how do I tell that the wine
went bad
how do I tell that you --

should I just change or
try to light you up
                        with tank of gasoline

darling
every woman is a whore
                         in the eyes of a man
                         which couldn't take her

piątek, 18 maja 2018

SKIN TO BONE

Someone has been sleeping in my bed
  has been eating of me
  for four years
  for fuck's sake

so I heard she told you to think
and you did

I'm glad

I'll say it twice
-- for you to understand
  this humiliation

  this is the last time

I change languages
like you change your mind
-- to ostatni raz

niedziela, 13 maja 2018

IT WAS A SIN


Just kiss
and don't tell
pierce it through my skin

-- instincts
an infection in our head

hope it is sick enough
so I can fly
                   past
      these
                  dog days

so why did you fall

                               back
                               at your place

-- use me like your front door

niedziela, 6 maja 2018

NO CEILING

did you know

now I can turn it off
the sound
all of the water

and I walk
untill my knees collapse
I won't -- want to

my house my prison my brothel

screw you all
for making me restless


czwartek, 19 kwietnia 2018

ADAGIO

Feeling sinusoidal
should just break some bones
but my knees are weak

giving up on me
like them
my badly broken moral spine

please doctor lecture me
bowels in
or out

wtorek, 27 marca 2018

TRIGGLYCERIDES

they just might be right
I have no --

arranging another
raging bitch disorder

please do tell

how is your diet
how was the hotel

czwartek, 8 marca 2018

HOWLING

Waking up to turn the lights on

there is no salt and there is no sugar
so take me out to play
I will stop those tremors
          start the rumours

whose sick head is stick into my bed
my bad
it was morally inappropriate

so hit me
we likey

piątek, 2 marca 2018

DEJA SENTI

I think it's my darkest hour
-- sitting in front of a white page

tonight I'm
choked around my neck 

used and exhausted to the bone

given to a dogs

homeless and stray

never bitterer

NIE LUBIĘ PONIEDZIAŁKÓW

Koniec tabletek na sen
teraz próbuję wstać
czternaście godzin
by liczyć każdą minutę ciszy


wciąż czegoś mi brakuje
czasem jest to dwieście kalorii
czasem kilka zdań


znużona patrzeniem w ekrany
zamiast prosto w oczy
być może dziś odejdę
i nie zauważysz różnicy


dzień dobry

DUDY

Zgubiłam się w kalendarzach
przyspieszenie nieziemskie i ten
mały nowy świat

wiesz jak we wściekłości nieraz
wybucham krótkim śmiechem
moje dni są całe w szczęściu

a b c d e
f g h i chuj

PUSTOLECIE

Jestem dziś tak liryczna że byś
-- żebyś nie uwierzył
i bez znaków interpretacyjnych

od miesiąca generuję rozwiązane myśli
monotematyczne

im częściej spotykam tym
mam dla ciebie mniej słów
rzadziej wyciągam spomiędzy bajek

nie mam lirycznych określeń ładnych metafor
szczęśliwy człowiek jest prosty jak
ja pierdolę

NIE NAZYWAJMY WIERSZY PO IMIENIU

Odchylam głowę w świadectwie zepsucia

pokazano nam gwiazdy abyśmy mogli je kochać
z każdym upadkiem życzyć najlepszego
-- dla siebie

a przecież potrafiłaś tak krótką chwilę
dwa tygodnie trzy dni
zdalnego wynaturzenia

wprost nie mogę uwierzyć
jak bardzo wyrosłaś
poza nawias mych ramion
na margines szacunku

powiedz raz jeszcze że to moja wina
że to ja cię stworzyłem

dłonie moje

nie pamiętam
mieszania ich z błotem

SCARREALISM

Jestem manekin przeznaczony do rozbiórki
niebezpieczna strefa
elementy spadania odzieży

dopiero widzę brzydka i naga
jak chude lata
mnie potrawiły
(to aż wychodzi ze skóry)

ukorzystaną na wskroś
ustrzeżesz ją obraz pozorny
ustrojoną w pełen garnitur zębów i ostrzy

chała na wysokości
znów wywieszamy mokre psy

ten banał mnie zachwyca

zwracam mu każdy oddech i każde słowo bo
wiersze są bezużyteczne

-- jesteś tym co piszesz

ŚWIT

Przez szpary desek trójkąty dachów
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła

CIAŁO

Powiedziałaś
że jeśli chcę prawidłowo przelać myśli
na skórę
- mam cię gryźć i drapać

w sumie wciąż lubisz
gdy spod mej ręki wystają
zapuchnięte policzki

powinnam wykluczyć cię z krwiobiegu
wszystko co przyniosłaś
pocięte nerwy
pełne ręce przekleństw

ja znów złamana w kolanach
by rozpiąć twarze tylko
ujrzałam cię dopiero gdy zapomniałam
jak się patrzy
po roku dwóch ośmiu dniach

moja mała
-- abominacjo
może ty mi powiesz czy to źle
kiedy piszę wiersze
kiedy dzielę się na połowy
a moje ukolorowane dłonie
obrastają w konflikt

NIEDOISTNIENIE

Jestem
kalendarz dni powszednich
coś rozdziera mnie od środka
nie pozostało już nic godnego
                -- świętowania

na ścianie powiesiłam krzyk

uzbrojona w niepoliczalne
stany wrażliwości
dziś niepoczytalna
na skutek nadciągającej implozji
                 -- mózgu

mój stan błogosławiony?
                 -- upojenia
jak ślad policzka na prześcieradle

nie dowiesz się
                 wychodząc
proszę zamykać za sobą rozdziały

dawno dawno temu
zanikło człowieczeństwo

i sentyment

PIES KTÓRY DUŻO SZCZEKA

Swoje barki składam na mostek

czuję się jakbym żartowała
a przecież --
jestem mięsień
zapięty w skórzany kaftan niebezpieczeństwa

nosimy ten sam rozmiar udręki
a jednak zyskaliśmy nieco liryczności

wystawiłeś mnie do dramatu
teatrzyk jednego aktora
wyliczanka wspomnień

kto chce
        kto
            mnie
                 chce
bo --

jesteśmy kwieciem w wieku
prostytutek i materialistów
dziś dwudziesty pierwszy
ja ziemia niczyja pola do popisu

przyjmij mnie do dłoni swoich
jak do domu

i usiądę w kuchni na krześle
jestem skóra rozpostarta na ramionach
drżących tkankach rezygnacji

więdnę

TRZY DNI TRZY NOCE

Może
wy również jesteście martwa ryba
i tylko patrzę na herbatę

wszystkie moje szklanki
niezaspokojone pragnienia

nie żyjesz więc zawsze
znikasz bez pożegnania

koszmar wtłacza w ścianę
odcina światło
ciepło zimno

następnego dnia jest wojna
trujące soki
pęka grawitacja

nie ma uciec
nie ma zniknąć

kieliszek benzyny
bez urazy madame
puste kości moich zwierząt

nie zagrają

KURA, KTÓRA DUŻO GDACZE - NIE GRYZIE

Wiesz są obrazy
konsekwentnie otwierające oczy nocą
mam swoje pasożyty na głowie
wystarczy pomysleć

słyszałam jesteście zwierzętami
już nie perły już tylko gnój
straciłam kamień mięśni
i kamienną twarz

planuję przypadkowy pokaz
wnętrzności własnych, ukochanych
głowa która należy tylko do mnie
jest tą wystawioną na strzał

powinnam się gdzieś zakopać
zamiast tak stać kością
spakować wysłać dostarczyć przed czasem
wyjętą z własnego gardła

czasem czuję jak pękam na pół
często nie potrafię z tobą rozmawiać
i znów mnie to uderza
żarty żarciki i słodycz aż do porzygu

 nigdy nie nauczymy się żyć

TUMBLEWEED ENG

Optimistically considering the subject
laughter was half empty

since a while it appears to me
as a tumbleweed
on the floor of your bathroom

carpets of broken glass
underneath my knees
thinner and thinner again

deja senti

I left only for a moment
now there is no bread
there is no coffee

TUMBLEWEED

Optymistycznie podchodząc do zagadnienia
śmiech był w połowie pusty

od pewnego czasu jawi mi się
biegaczem stepowym
na podłodze twojej łazienki

dywany z tłuczonego szkła
pod kolana
coraz chudsze

deja senti

wyszłam tylko na chwilę
skończył się chleb
skończyła się kawa

EMPATHETIC: PRZEBUDZANIE

Mimo całej siły
by utrzymać się w górze 
rozlewam się poza krawędź świata

żeby tylko

co jutro budzę się
dokładnie w tym samym miejscu

dzisiaj jestem
muchy złapane w kwadrat lampy

bo wystarczy że wytrę sobie twarz
bo wystarczy że się upiję
i zawsze przychodzi czwartek

bez satysfakcji to
czysta nerwica i schizofrenia i dół
jak wypluty z Czarnej Chaty

coraz częściej oglądam
świt zastaje mnie
w łóżku
na czterech łapach
tuż za oknem

zamykam oczy witając nieznajomych
napływają falami
potrafiłbym wyłowić ich twarze z muszli

ale

na co

EMPATHETIC: GNICIE

Nic smutniejszego i mniej rozumianego
od polipa w herbacie

a po twarzach niech nas bija
inne dlonie obce dlonie

dziekuje za wystawy i przedstawienia 
mi querida
snieg jest odlegly i boli

to bylo
przez ucho do serca

wiec jak zle juz jest
kiedy mowie do siebie
kiedy mowie
a
byc moze to ona ale w ktorej rece

nieuwaznie wyrwala wlos
czy krwawi pod paznokciami
do ilu razy strata
uniosla mnie na skraj

raz dwa piec usmiech sklon

nie ma oka posrod scian
kiedy tanczy w zapamietaniu
kiedy kolysze sie
predko predzej
do muzyki ktora pochlania poprzez krople
nasza glowa wiruje (zatacza sie)

wiesz 
skrzywidzilysmy wielu ludzi
przepraszam

za to kulinarne porownanie

EMPATHETIC: ROZKŁAD



Tam 
coś bardzo mocno stara się
przecisnąć rynsztokami moich tętnic
psychika podpowiada mi aby pełzać

z każdym poprzednim incydentem
rozmieniałam się na atomy gniewu
jak wiele jesteś w stanie pomieścić
bez przemiany w supernową

dawniej dowolne skaleczenie
można było zasklepić wierszem
sięgnęłam trzeciego stopnia oparzeń
po surrealistyczne rysy twarzy

tak bardzo lubimy się ranić
kiedy jest nam to na rękę
niekontrolowane ma wymiar tragedii
butelka strumień nieświadomości

niektórym sztuka przychodzi łatwo
Sylvia Plath umieranie i ból
aktualne "ty" liryczne jakże utalentowane
drugi składnik roztrwoniło na bliskich

żałosny rewanż
słowa spluwane z krawędzi świadomości

EMPATHETIC: OBUMIERANIE

Znowu piszę wiersze
                                                                            więc musi być już bardzo źle


Zamknięta w pokoju obdartym z treści
nie ma siły która uciszy tę cząstkę ciała
umierajacą każdego dnia na nowo
a może to nieustanna agonia

gdy pozostało już tylko wciskać krew
głęboko
pod skórę pod paznokcie
by poczuć coś odmiennego od gniewu

czuję się chora tak jak tylko
ludzka wyobraźnia potrafi
mój emocjonalny ekshibicjonizm
wystawia pustkę na pokaz

powrót do tamtych miejsc w kwadrat bólu
przestałam uważać na dłonie
z tej perspektywy wygląda to zabawniej
więc uśmiecham się metodą Wojaczka

nauczyłam się uważać na życzenia
jedno z tych nieprzemyślanych
gorzka gorzka czekolada

czasem nie wiem gdzie kończy się alkohol
a zaczynasz się ty