they just might be right
I have no --
arranging another
raging bitch disorder
please do tell
how is your diet
how was the hotel
wtorek, 27 marca 2018
czwartek, 8 marca 2018
HOWLING
Waking up to turn the lights on
there is no salt and there is no sugar
so take me out to play
I will stop those tremors
start the rumours
whose sick head is stick into my bed
my bad
it was morally inappropriate
so hit me
we likey
there is no salt and there is no sugar
so take me out to play
I will stop those tremors
start the rumours
whose sick head is stick into my bed
my bad
it was morally inappropriate
so hit me
we likey
piątek, 2 marca 2018
DEJA SENTI
I think it's my darkest hour
-- sitting in front of a white page
tonight I'm
choked around my neck
used and exhausted to the bone
given to a dogs
homeless and stray
never bitterer
-- sitting in front of a white page
tonight I'm
choked around my neck
used and exhausted to the bone
given to a dogs
homeless and stray
never bitterer
NIE LUBIĘ PONIEDZIAŁKÓW
Koniec tabletek na sen
teraz próbuję wstać
czternaście godzin
by liczyć każdą minutę ciszy
wciąż czegoś mi brakuje
czasem jest to dwieście kalorii
czasem kilka zdań
znużona patrzeniem w ekrany
zamiast prosto w oczy
być może dziś odejdę
i nie zauważysz różnicy
dzień dobry
teraz próbuję wstać
czternaście godzin
by liczyć każdą minutę ciszy
wciąż czegoś mi brakuje
czasem jest to dwieście kalorii
czasem kilka zdań
znużona patrzeniem w ekrany
zamiast prosto w oczy
być może dziś odejdę
i nie zauważysz różnicy
dzień dobry
DUDY
Zgubiłam się w kalendarzach
przyspieszenie nieziemskie i ten
mały nowy świat
wiesz jak we wściekłości nieraz
wybucham krótkim śmiechem
moje dni są całe w szczęściu
a b c d e
f g h i chuj
przyspieszenie nieziemskie i ten
mały nowy świat
wiesz jak we wściekłości nieraz
wybucham krótkim śmiechem
moje dni są całe w szczęściu
a b c d e
f g h i chuj
PUSTOLECIE
Jestem dziś tak liryczna że byś
-- żebyś nie uwierzył
i bez znaków interpretacyjnych
od miesiąca generuję rozwiązane myśli
monotematyczne
im częściej spotykam tym
mam dla ciebie mniej słów
rzadziej wyciągam spomiędzy bajek
nie mam lirycznych określeń ładnych metafor
szczęśliwy człowiek jest prosty jak
ja pierdolę
-- żebyś nie uwierzył
i bez znaków interpretacyjnych
od miesiąca generuję rozwiązane myśli
monotematyczne
im częściej spotykam tym
mam dla ciebie mniej słów
rzadziej wyciągam spomiędzy bajek
nie mam lirycznych określeń ładnych metafor
szczęśliwy człowiek jest prosty jak
ja pierdolę
NIE NAZYWAJMY WIERSZY PO IMIENIU
Odchylam głowę w świadectwie zepsucia
pokazano nam gwiazdy abyśmy mogli je kochać
z każdym upadkiem życzyć najlepszego
-- dla siebie
a przecież potrafiłaś tak krótką chwilę
dwa tygodnie trzy dni
zdalnego wynaturzenia
wprost nie mogę uwierzyć
jak bardzo wyrosłaś
poza nawias mych ramion
na margines szacunku
powiedz raz jeszcze że to moja wina
że to ja cię stworzyłem
dłonie moje
nie pamiętam
mieszania ich z błotem
pokazano nam gwiazdy abyśmy mogli je kochać
z każdym upadkiem życzyć najlepszego
-- dla siebie
a przecież potrafiłaś tak krótką chwilę
dwa tygodnie trzy dni
zdalnego wynaturzenia
wprost nie mogę uwierzyć
jak bardzo wyrosłaś
poza nawias mych ramion
na margines szacunku
powiedz raz jeszcze że to moja wina
że to ja cię stworzyłem
dłonie moje
nie pamiętam
mieszania ich z błotem
SCARREALISM
Jestem manekin przeznaczony do rozbiórki
niebezpieczna strefa
elementy spadania odzieży
dopiero widzę brzydka i naga
jak chude lata
mnie potrawiły
(to aż wychodzi ze skóry)
ukorzystaną na wskroś
ustrzeżesz ją obraz pozorny
ustrojoną w pełen garnitur zębów i ostrzy
chała na wysokości
znów wywieszamy mokre psy
ten banał mnie zachwyca
zwracam mu każdy oddech i każde słowo bo
wiersze są bezużyteczne
-- jesteś tym co piszesz
niebezpieczna strefa
elementy spadania odzieży
dopiero widzę brzydka i naga
jak chude lata
mnie potrawiły
(to aż wychodzi ze skóry)
ukorzystaną na wskroś
ustrzeżesz ją obraz pozorny
ustrojoną w pełen garnitur zębów i ostrzy
chała na wysokości
znów wywieszamy mokre psy
ten banał mnie zachwyca
zwracam mu każdy oddech i każde słowo bo
wiersze są bezużyteczne
-- jesteś tym co piszesz
ŚWIT
Przez szpary desek trójkąty dachów
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła
CIAŁO
Powiedziałaś
że jeśli chcę prawidłowo przelać myśli
na skórę
- mam cię gryźć i drapać
w sumie wciąż lubisz
gdy spod mej ręki wystają
zapuchnięte policzki
powinnam wykluczyć cię z krwiobiegu
wszystko co przyniosłaś
pocięte nerwy
pełne ręce przekleństw
ja znów złamana w kolanach
by rozpiąć twarze tylko
ujrzałam cię dopiero gdy zapomniałam
jak się patrzy
po roku dwóch ośmiu dniach
moja mała
-- abominacjo
może ty mi powiesz czy to źle
kiedy piszę wiersze
kiedy dzielę się na połowy
a moje ukolorowane dłonie
obrastają w konflikt
że jeśli chcę prawidłowo przelać myśli
na skórę
- mam cię gryźć i drapać
w sumie wciąż lubisz
gdy spod mej ręki wystają
zapuchnięte policzki
powinnam wykluczyć cię z krwiobiegu
wszystko co przyniosłaś
pocięte nerwy
pełne ręce przekleństw
ja znów złamana w kolanach
by rozpiąć twarze tylko
ujrzałam cię dopiero gdy zapomniałam
jak się patrzy
po roku dwóch ośmiu dniach
moja mała
-- abominacjo
może ty mi powiesz czy to źle
kiedy piszę wiersze
kiedy dzielę się na połowy
a moje ukolorowane dłonie
obrastają w konflikt
NIEDOISTNIENIE
Jestem
kalendarz dni powszednich
coś rozdziera mnie od środka
nie pozostało już nic godnego
-- świętowania
na ścianie powiesiłam krzyk
uzbrojona w niepoliczalne
stany wrażliwości
dziś niepoczytalna
na skutek nadciągającej implozji
-- mózgu
mój stan błogosławiony?
-- upojenia
jak ślad policzka na prześcieradle
nie dowiesz się
wychodząc
proszę zamykać za sobą rozdziały
dawno dawno temu
zanikło człowieczeństwo
i sentyment
kalendarz dni powszednich
coś rozdziera mnie od środka
nie pozostało już nic godnego
-- świętowania
na ścianie powiesiłam krzyk
uzbrojona w niepoliczalne
stany wrażliwości
dziś niepoczytalna
na skutek nadciągającej implozji
-- mózgu
mój stan błogosławiony?
-- upojenia
jak ślad policzka na prześcieradle
nie dowiesz się
wychodząc
proszę zamykać za sobą rozdziały
dawno dawno temu
zanikło człowieczeństwo
i sentyment
PIES KTÓRY DUŻO SZCZEKA
Swoje barki składam na mostek
czuję się jakbym żartowała
a przecież --
jestem mięsień
zapięty w skórzany kaftan niebezpieczeństwa
nosimy ten sam rozmiar udręki
a jednak zyskaliśmy nieco liryczności
wystawiłeś mnie do dramatu
teatrzyk jednego aktora
wyliczanka wspomnień
kto chce
kto
mnie
chce
bo --
jesteśmy kwieciem w wieku
prostytutek i materialistów
dziś dwudziesty pierwszy
ja ziemia niczyja pola do popisu
przyjmij mnie do dłoni swoich
jak do domu
i usiądę w kuchni na krześle
jestem skóra rozpostarta na ramionach
drżących tkankach rezygnacji
więdnę
czuję się jakbym żartowała
a przecież --
jestem mięsień
zapięty w skórzany kaftan niebezpieczeństwa
nosimy ten sam rozmiar udręki
a jednak zyskaliśmy nieco liryczności
wystawiłeś mnie do dramatu
teatrzyk jednego aktora
wyliczanka wspomnień
kto chce
kto
mnie
chce
bo --
jesteśmy kwieciem w wieku
prostytutek i materialistów
dziś dwudziesty pierwszy
ja ziemia niczyja pola do popisu
przyjmij mnie do dłoni swoich
jak do domu
i usiądę w kuchni na krześle
jestem skóra rozpostarta na ramionach
drżących tkankach rezygnacji
więdnę
TRZY DNI TRZY NOCE
Może
wy również jesteście martwa ryba
i tylko patrzę na herbatę
wszystkie moje szklanki
niezaspokojone pragnienia
nie żyjesz więc zawsze
znikasz bez pożegnania
koszmar wtłacza w ścianę
odcina światło
ciepło zimno
następnego dnia jest wojna
trujące soki
pęka grawitacja
nie ma uciec
nie ma zniknąć
kieliszek benzyny
bez urazy madame
puste kości moich zwierząt
nie zagrają
wy również jesteście martwa ryba
i tylko patrzę na herbatę
wszystkie moje szklanki
niezaspokojone pragnienia
nie żyjesz więc zawsze
znikasz bez pożegnania
koszmar wtłacza w ścianę
odcina światło
ciepło zimno
następnego dnia jest wojna
trujące soki
pęka grawitacja
nie ma uciec
nie ma zniknąć
kieliszek benzyny
bez urazy madame
puste kości moich zwierząt
nie zagrają
KURA, KTÓRA DUŻO GDACZE - NIE GRYZIE
Wiesz są obrazy
konsekwentnie otwierające oczy nocą
mam swoje pasożyty na głowie
wystarczy pomysleć
słyszałam jesteście zwierzętami
już nie perły już tylko gnój
straciłam kamień mięśni
i kamienną twarz
planuję przypadkowy pokaz
wnętrzności własnych, ukochanych
głowa która należy tylko do mnie
jest tą wystawioną na strzał
powinnam się gdzieś zakopać
zamiast tak stać kością
spakować wysłać dostarczyć przed czasem
wyjętą z własnego gardła
czasem czuję jak pękam na pół
często nie potrafię z tobą rozmawiać
i znów mnie to uderza
żarty żarciki i słodycz aż do porzygu
nigdy nie nauczymy się żyć
konsekwentnie otwierające oczy nocą
mam swoje pasożyty na głowie
wystarczy pomysleć
słyszałam jesteście zwierzętami
już nie perły już tylko gnój
straciłam kamień mięśni
i kamienną twarz
planuję przypadkowy pokaz
wnętrzności własnych, ukochanych
głowa która należy tylko do mnie
jest tą wystawioną na strzał
powinnam się gdzieś zakopać
zamiast tak stać kością
spakować wysłać dostarczyć przed czasem
wyjętą z własnego gardła
czasem czuję jak pękam na pół
często nie potrafię z tobą rozmawiać
i znów mnie to uderza
żarty żarciki i słodycz aż do porzygu
nigdy nie nauczymy się żyć
TUMBLEWEED ENG
Optimistically considering the subject
laughter was half empty
since a while it appears to me
as a tumbleweed
on the floor of your bathroom
carpets of broken glass
underneath my knees
thinner and thinner again
deja senti
I left only for a moment
now there is no bread
there is no coffee
laughter was half empty
since a while it appears to me
as a tumbleweed
on the floor of your bathroom
carpets of broken glass
underneath my knees
thinner and thinner again
deja senti
I left only for a moment
now there is no bread
there is no coffee
TUMBLEWEED
Optymistycznie podchodząc do zagadnienia
śmiech był w połowie pusty
od pewnego czasu jawi mi się
biegaczem stepowym
na podłodze twojej łazienki
dywany z tłuczonego szkła
pod kolana
coraz chudsze
deja senti
wyszłam tylko na chwilę
skończył się chleb
skończyła się kawa
śmiech był w połowie pusty
od pewnego czasu jawi mi się
biegaczem stepowym
na podłodze twojej łazienki
dywany z tłuczonego szkła
pod kolana
coraz chudsze
deja senti
wyszłam tylko na chwilę
skończył się chleb
skończyła się kawa
EMPATHETIC: PRZEBUDZANIE
Mimo całej siły
by utrzymać się w górze
rozlewam się poza krawędź świata
żeby tylko
co jutro budzę się
dokładnie w tym samym miejscu
dzisiaj jestem
muchy złapane w kwadrat lampy
bo wystarczy że wytrę sobie twarz
bo wystarczy że się upiję
i zawsze przychodzi czwartek
bez satysfakcji to
czysta nerwica i schizofrenia i dół
jak wypluty z Czarnej Chaty
coraz częściej oglądam
świt zastaje mnie
w łóżku
na czterech łapach
tuż za oknem
zamykam oczy witając nieznajomych
napływają falami
potrafiłbym wyłowić ich twarze z muszli
ale
na co
by utrzymać się w górze
rozlewam się poza krawędź świata
żeby tylko
co jutro budzę się
dokładnie w tym samym miejscu
dzisiaj jestem
muchy złapane w kwadrat lampy
bo wystarczy że wytrę sobie twarz
bo wystarczy że się upiję
i zawsze przychodzi czwartek
bez satysfakcji to
czysta nerwica i schizofrenia i dół
jak wypluty z Czarnej Chaty
coraz częściej oglądam
świt zastaje mnie
w łóżku
na czterech łapach
tuż za oknem
zamykam oczy witając nieznajomych
napływają falami
potrafiłbym wyłowić ich twarze z muszli
ale
na co
EMPATHETIC: GNICIE
Nic smutniejszego i mniej rozumianego
od polipa w herbacie
a po twarzach niech nas bija
inne dlonie obce dlonie
dziekuje za wystawy i przedstawienia
mi querida
snieg jest odlegly i boli
to bylo
przez ucho do serca
wiec jak zle juz jest
kiedy mowie do siebie
kiedy mowie
a
byc moze to ona ale w ktorej rece
nieuwaznie wyrwala wlos
czy krwawi pod paznokciami
do ilu razy strata
uniosla mnie na skraj
raz dwa piec usmiech sklon
nie ma oka posrod scian
kiedy tanczy w zapamietaniu
kiedy kolysze sie
predko predzej
do muzyki ktora pochlania poprzez krople
nasza glowa wiruje (zatacza sie)
wiesz
skrzywidzilysmy wielu ludzi
przepraszam
za to kulinarne porownanie
od polipa w herbacie
a po twarzach niech nas bija
inne dlonie obce dlonie
dziekuje za wystawy i przedstawienia
mi querida
snieg jest odlegly i boli
to bylo
przez ucho do serca
wiec jak zle juz jest
kiedy mowie do siebie
kiedy mowie
a
byc moze to ona ale w ktorej rece
nieuwaznie wyrwala wlos
czy krwawi pod paznokciami
do ilu razy strata
uniosla mnie na skraj
raz dwa piec usmiech sklon
nie ma oka posrod scian
kiedy tanczy w zapamietaniu
kiedy kolysze sie
predko predzej
do muzyki ktora pochlania poprzez krople
nasza glowa wiruje (zatacza sie)
wiesz
skrzywidzilysmy wielu ludzi
przepraszam
za to kulinarne porownanie
EMPATHETIC: ROZKŁAD
Tam
coś bardzo mocno stara się
przecisnąć rynsztokami moich tętnic
psychika podpowiada mi aby pełzać
z każdym poprzednim incydentem
rozmieniałam się na atomy gniewu
jak wiele jesteś w stanie pomieścić
bez przemiany w supernową
dawniej dowolne skaleczenie
można było zasklepić wierszem
sięgnęłam trzeciego stopnia oparzeń
po surrealistyczne rysy twarzy
tak bardzo lubimy się ranić
kiedy jest nam to na rękę
niekontrolowane ma wymiar tragedii
butelka strumień nieświadomości
niektórym sztuka przychodzi łatwo
Sylvia Plath umieranie i ból
aktualne "ty" liryczne jakże utalentowane
drugi składnik roztrwoniło na bliskich
żałosny rewanż
słowa spluwane z krawędzi świadomości
coś bardzo mocno stara się
przecisnąć rynsztokami moich tętnic
psychika podpowiada mi aby pełzać
z każdym poprzednim incydentem
rozmieniałam się na atomy gniewu
jak wiele jesteś w stanie pomieścić
bez przemiany w supernową
dawniej dowolne skaleczenie
można było zasklepić wierszem
sięgnęłam trzeciego stopnia oparzeń
po surrealistyczne rysy twarzy
tak bardzo lubimy się ranić
kiedy jest nam to na rękę
niekontrolowane ma wymiar tragedii
butelka strumień nieświadomości
niektórym sztuka przychodzi łatwo
Sylvia Plath umieranie i ból
aktualne "ty" liryczne jakże utalentowane
drugi składnik roztrwoniło na bliskich
żałosny rewanż
słowa spluwane z krawędzi świadomości
EMPATHETIC: OBUMIERANIE
Znowu piszę wiersze
więc musi być już bardzo źle
Zamknięta w pokoju obdartym z treści
nie ma siły która uciszy tę cząstkę ciała
umierajacą każdego dnia na nowo
a może to nieustanna agonia
gdy pozostało już tylko wciskać krew
głęboko
pod skórę pod paznokcie
by poczuć coś odmiennego od gniewu
czuję się chora tak jak tylko
ludzka wyobraźnia potrafi
mój emocjonalny ekshibicjonizm
wystawia pustkę na pokaz
powrót do tamtych miejsc w kwadrat bólu
przestałam uważać na dłonie
z tej perspektywy wygląda to zabawniej
więc uśmiecham się metodą Wojaczka
nauczyłam się uważać na życzenia
jedno z tych nieprzemyślanych
gorzka gorzka czekolada
czasem nie wiem gdzie kończy się alkohol
a zaczynasz się ty
więc musi być już bardzo źle
Zamknięta w pokoju obdartym z treści
nie ma siły która uciszy tę cząstkę ciała
umierajacą każdego dnia na nowo
a może to nieustanna agonia
gdy pozostało już tylko wciskać krew
głęboko
pod skórę pod paznokcie
by poczuć coś odmiennego od gniewu
czuję się chora tak jak tylko
ludzka wyobraźnia potrafi
mój emocjonalny ekshibicjonizm
wystawia pustkę na pokaz
powrót do tamtych miejsc w kwadrat bólu
przestałam uważać na dłonie
z tej perspektywy wygląda to zabawniej
więc uśmiecham się metodą Wojaczka
nauczyłam się uważać na życzenia
jedno z tych nieprzemyślanych
gorzka gorzka czekolada
czasem nie wiem gdzie kończy się alkohol
a zaczynasz się ty
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)