Turlam oczy po suficie
hipnotyczna nieważkość umysłu
mam dwanaście dusz
po jednej w każdym domu
z których ani jeden mój
po bokach głowy mam dwie ściany
nie płacz przecież nie powiedzą nikomu
miałam sen spadł w nim śnieg
wraz z dymem uniosłam się w powietrze
księżyc zawstydzał mój uśmiech
pochował się po kątach ust
przebudzenie
mrużąc oczy żałuję każdego oddechu
wolałabym go komuś oddać
ale za bardzo wiruje przestrzeń
a w moich żyłach płynie kurz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz