Wypłowiałem na przełaj jak kiedyś
to ja ten kryształ który krwawi
lubisz szachy lubisz teatr
Bóg o nas zapomniał już nie patrzy
dziś możemy zapłonąć bez żalu
gryź i szarp tyle twojego co wyrwiesz
przywykłem do piekła
które jakiś idiota nazwał Ziemią
przeciąłem liny twego mostu
to ja ta godzina przy mnie umierasz
jestem zły mówisz masz
mówię kocham okrutna kpina
co za smutek co za żal
przyszło nam opuścić skorupy ideałów
bolało trochę mniej niż zwykle
tylko trochę
otoczyłem się brzydotą całego świata
to ja ten strach w każdym kroku ciemności
usiadłem na czubku twego nosa
dojrzałaś mnie
zniszczyłem zdjęcia bolała mnie twoja twarz
nie żartuję gdzież bym śmiał
niech by ci się upiekło niech by bolało
może wtedy się uśmiechnę nie wcześniej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz