piątek, 2 marca 2018

EMPUZA

Kto pokaże jej księżyc gdy łka wtulona w zieleń traw
niepotrzebna pajęczyna ramion do pocieszenia
sama obejmie swoje wnętrzności ciepłe jeszcze
obetrze policzki z łez oczodoły z gałek
oblepiają ją obce oczy usta dłonie mózgi
przybita w pustkę aż po brzeszczot
myśleli nieczuła kamieniem - a jest ścianą płaczu
rozkłada wachlarze uśmiechów
czerwone dywany pod długie języki
zaciskając szczęki zupełnie jakby
to mogły być jej dłonie na ich gardłach
strach oplata - nogi kochanek
każda część ciała zamieniła się w krzyk
krzywda wyrządzona głośnym płaczem jest namacalna
dlatego nauczyła się uciekać w samotność
kochać ciemność nocą tulić poduszki do twarzy
być diamentem na rzecz innych
gnój 
pozostawiać na pisanie wierszy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz