Jesteś krwią szepczącą w moich uszach
sumą zbioru schizofrenii
akordy Twego oddechu na karku
kołysanka mimo wrzasku mew
przeglądamy się w kroplach deszczu
odnajdziesz mnie w ciężarze
każdego włosa na poduszce
jesteś chłodem palców wśród fal gorączki
już zamilkły pijane okna
chwytam ich czerń i rozlewam przed oczami
rozpuszczę warkocze żył
na dywan pod Twe stopy
tańczymy na bliźniaczych płaszczyznach snu
pierwszą i ostatnią jest m
y jako centrum wszechświata
immanentna potrzeba
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz