piątek, 2 marca 2018

NARKOTYK

Poznałam zapach nieba o zmierzchu
gdy wszystkie czarne jeszcze gwiazdy 
lśnią przelane w bezdenne studnie 
Twych źrenic

kolejny raz zaciskam dłonie w pięści
wzruszone palce pragną po Twych włosach -
niczym po klawiszach fortepianu - błądzić
wybierać z nich iskierki słońca

uszy moje śledzą usta Twoje
gąbki pochłaniające najlżejszy szept
wargi uderzające o siebie
rozbrzmiewają łopotem skrzydeł

skrywam Twoją twarz pod powiekami 
wołam ją z każdym mrugnięciem
krzyczę wewnątrz całą siłą duszy
popadam w obłęd w każdej sekundzie dnia

smak ust - mam go na końcu języka
ich wspomnienie mgli zdrowy rozsądek
delikatne tęczą i letnim deszczem
osiadły w każdym zakamarku świadomości

Zaklinaczu Motyli opętałeś mnie
Twoje ciało je budzi i daje energię
z bliskości trzepoczą w dłoniach w nogach
drżącym westchnieniem pragnę je uwolnić

dłonie Twoje palą żywym Słońcem
roztopiłeś zamarznięte zmysły
pozwól okryć Cię sobą jak rzeką
wyciśnij sok szczęścia z mych oczu

bicie Twego serca wytycza mi drogę
nakazuje Ziemi ciągły ruch
wiem - gdy nie słyszę tykania zegarów - 
wstrzymałeś oddech i znów stanął czas

znam bezpieczny sen u Twego boku
wtuleni mocno oddychamy jednym tempem
nadaliśmy sercom melodię kołysanki
dłońmi leniwie ścieramy z siebie myśli

potrzebuję Cię jak narkotyku
wstrzyknęłam miłość w swe żyły
podejdź bliżej aby się zarazić
z Tobą pragnę dzielić się bezsennością

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz