Zabawną egzystencję
wybrałam dla nas Kochanie
wybrałam dla nas Kochanie
jesteśmy kwitnącymi ranami
zabrakło skóry by okryć to mięso
którym tak zawzięcie się obrzucaliśmy
które wrosło w nasze serca
które wrosło w nasze serca
czasem prosimy o zapomnienie
smakujemy wtedy swych ciał
i znów witamy się solą
zżerającą nerwy jeszcze głębiej
w tym systemie - bezruchu
zamieniamy się w figury woskowe
schowaliśmy uczucia głęboko
w klatkach z poronionej moralności
zmatowieliśmy aż do dna oczu
patrzymy po sobie szklanym wzrokiem
w klatkach z poronionej moralności
zmatowieliśmy aż do dna oczu
patrzymy po sobie szklanym wzrokiem
całą krytyką i zwątpieniem
śmierdzi spod naszych czaszek
skrywających gnijące kanony
baliśmy się panicznie upadku zasad
zasadą stał się dla nas upadek
myślałam niegdyś - bliźnięta
zrośnięte dusze syjamskich dzieci
lecz byliśmy jedynie magnesami
bieguny się odwróciły
pozostało już tylko trwać
w tej niedorzecznej konstelacji
burzącej spokój
i mosty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz